Imieniny:   
napisz foto Kaszubi we Fryzji 9-13.05.2007r. Strona główna Wstecz
poczta  foto
strona:  1  2

    Przyszedł czas na kolejny wyjazd kaszubskich nauczycieli do dalekiej Fryzji. Tym razem miałam jechać ja i Bogusia Świątek Brzezińska. Spotkanie organizacyjne odbyło się w marcu w ZG ZK-P w Gdańsku. Miałyśmy wtedy okazję poznać nową koordynatorkę współpracy ze strony polskiej panią Renatę Peplińską. W nocy 8/9.05 wyruszyliśmy w drogę. Chociaż podróż była daleka, czas szybko minął. Podczas podróży miałyśmy okazję poznać bliżej nasze współtowarzyszki wyprawy z innych kaszubskich szkół. Było nas z Renatą 16 osób, nie licząc dwóch kierowców.

Rozmiar: 353512 bajtów


   Wreszcie dotarliśmy na miejsce. Zostaliśmy zakwaterowani w szkole żeglarskiej Sylskoalle Neptunus w Jiskenhuzen. Miejsce zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Wokół kanały wodne , żaglówki i piękna pogoda. My byłyśmy we Fryzji pierwszy raz, tym bardziej z ciekawością na wszystko zwracałyśmy uwagę. Powoli zjeżdżali się nasi znajomi z fryzyjskich szkół, aby nas przywitać. Nauczycieli naszej szkoły partnerskiej De Akker: Sjoerdtje i Simona poznałyśmy już wcześniej w Polsce, kiedy to wizytowali u nas podczas poprzedniej wymiany. Mowę powitalną wygłosił Jelle Bangma, koordynator współpracy po stronie fryzyjskiej. Po pierwszych rozmowach udaliśmy się na obiadokolację, a potem wspólnie z Fryzami wzięliśmy udział w wieczorze szant, przygotowanym specjalnie dla nas przez Shantykoor "De Headammers". Wieczór zapowiadał się wesoło. Grupa ta powstała w 1989 przez jedną z drużyn sportów wodnych. Szanty w ich wykonaniu mogliśmy usłyszeć w językach: fryzyjskim, niderlandzkim, angielskim oraz niemieckim. Skończyło się na tym, że wspólnie tańczyliśmy i nuciliśmy żeglarskie melodie, bo niektóre z nich przecież znaliśmy. Zadowoleni z pierwszego wieczoru udaliśmy się na spoczynek, a z naszymi przyjaciółmi Fryzyjczykami pożegnaliśmy się do następnego dnia.

Rozmiar: 619220 bajtów


   W czwartek czekał nas dzień pełen nowych wrażeń. Po śniadaniu udaliśmy się całą grupą naszym minibusem do stolicy Fryzji- Leeuwarden. Miejscem spotkania ze szkołami partnerskimi był Dom Fryzyjski. Celem spotkania było podsumowanie dotychczasowej współpracy szkół. Niestety, okazało się, że nie jest to takie proste. Na drodze stoją różne przeszkody, które uniemożliwiają rozwinięcie się partnerstwa. Ja z koleżanką miałyśmy cały czas nadzieję, że nasz pobyt we Fryzji będzie owocny. Po krótkiej przerwie Jelle zaprezentował nam metodę i zarazem realizację trójjęzycznego nauczania, które funkcjonuje w prowincji Holandii- Fryzji. Językami tam nauczanymi jednocześnie są język angielski, niderlandzki oraz fryzyjski. W praktyce wygląda to tak, że np. w trzy dni w tygodniu funkcjonuje język holenderski, natomiast w pozostałe dwa nauczyciele używają tylko języka fryzyjskiego. Język angielski jest wprowadzany jako język obcy i jest nauczany już od najmłodszych grup wiekowych. Po przerwie na lunch udaliśmy się wszyscy wspólnie do Muzeum Fryzyjskiego w Leeuwarden. Poznaliśmy bliżej historię, kulturę i obyczaje tutejszych mieszkańców. Odwiedziliśmy także Muzeum Margarethy Zelle. Tutaj słuchaliśmy z wielką ciekawością historii życia holenderskiej tancerki, którą znamy pod pseudonimem Mata Hari. Kolejnym punktem wycieczki był udział w przedstawieniu "Super terpen". Było to jednak dość niezwykłe przedstawienie. W XII wieku fryzyjscy osadnicy wznosili całe wzgórza, tzw. w języku fryzyjskim "terpen", na których budowali swe wsie. Było to związane z niszczycielską działalnością morza, które zalewało tutejsze tereny. Potem budowano kanały, a na początku XV wieku do odwadniania zaczęto wykorzystywać siłę wiatru i wiatraki. Wróćmy jednak do przedstawienia. Nie siedzieliśmy w fotelach jak to bywa w teatrze. Siedzieliśmy na zielonej murawie, a wokół nas znajdowały się wzgórza. Aktorów też nie było wielu. Jedna osoba zmieniając kolejno stroje, prowadząc monolog lub śpiewając stare ludowe pieśni fryzyjskie opowiedziała nam historię dawnej Prowincji. Zrobiło to na nas ogromne wrażenie. Coś niesamowitego. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyliśmy. Po takiej dawce wrażeń udaliśmy się na miejsce noclegu. Każdy z gospodarzy ze strony fryzyjskiej zabierał swoich gości. My udaliśmy się z Simone, ponieważ dwie kolejne noce mieliśmy spędzić w jego letnim domku. Ale to nie był jeszcze koniec atrakcji w tym dniu. Wieczorem cała grupa kaszubsko-fryzyjska spotkała się w Domu Kultury w Heerenveen. Tym razem wzięliśmy udział w finale Fryzyjskiego Konkursu Piosenki. Słuchając światowych szlagierów w języku fryzyjskim bawiliśmy się do późna.



strona:  1  2
strona główna  Wstecz  Do góry
Admin:  gimnazjum@zslipnica.info