Imieniny:   
Z E S P Ó Ł    S Z K Ó Ł   -   G I M N A Z J U M   W   L I P N I C Y
napisz foto L i p n i c a  -  k r o n i k a Strona główna Wstecz
poczta  foto
Historia Lipnicy

Okres międzywojenny        Okupacja         Podania i wieści

Historię Lipnicy i jej okolic opisuje w starej kronice szkolnej były kierownik szkoły-Bolesław Machut. Ze względu na oryginalny język, ciekawy styl i osobiste spostrzeżenia kronikarza, tekst pozostaje bez zmian.

Lipnica pod zaborem
Wieś Lipnica to prastara osada kaszubska, od wieków polska, należąca do pięknej Ziemi Pomorsko - Kaszubskiej. Tu królowie polscy i książęta kaszubscy żyli, pracowali, walczyli o polskość tej ziemi razem z ludem. Stare zapiski zaznaczają, że Lipnica powstała w XIX wieku na prawie chełmińskim. 21 kwietnia 1330 roku mistrz krzyżacki Winrych v. Kniprode nadał tę ziemię osadnikowi Pilgirime. Osadnik ten zobowiązany był do następujących świadczeń wobec Zakonu Krzyżackiego:
   dawać dwie podwody,
   odbywać służbę wojskową,
   pomagać przy remoncie i budowie zamków,
   dawać jedną szeflę owsa od jednej włóki,
   na znak poddaństwa płacić 2 fenigi kolońskie albo 10 pruskich,
   dawać 2 funty wosku.
W roku 1526 przywilej ten zatwierdza król Zygmunt I dla następujących mieszkańców tej ziemi:
Wawrzyńca i Stefana Wnuk, Jakuba Krzymik czyli Pupka, Jana Kraik, Piotra i Jakuba Ottha, Jerzego i Mikołaja Parzonki, Marcina Żaka, Marcina Suchego i Jakóba Jant.

W końcu XVII wieku posiadłość Lipnica należała do Teofila Parzontki Lipińskiego. W roku 1446 Lipnica należąca do Człuchowa, włączona została do Polski. I znów w 1772 r. na skutek I rozbioru Lipnica dostaje się pod zabór pruski. Chwałą historyczną mieszkańców tej ziemi jest udział w odsieczy wiedeńskiej w r. 1693. Kaszubi, wojacy wrócili z pola walki z herbami - przydomkami. Walczyli też Kaszubi w powstaniach: Kościuszkowskim, Legionach, Listopadowym, Styczniowym. Wiarę i wierności Polsce dochowali w czasie zaboru. Trzymali się ojczystych stron - nie oddawali ziemi w ręce niemieckie i walczyli o polskość i byt na ubogiej ale pięknej ziemi. Żywicielem zachowania polskości była nadzieja w zmartwychwstanie Polski. Właśnie z tej ziemi - niedalekiej Osusznicy posłem do Parlamentu w Berlinie był Rutz. Siedziba Rutzów to Osusznica, pozostałość - obecne nadleśnictwo. Poseł Rutz jeździł na sesje w cztery białe konie, a na uroczystości i libacje przywoził kucharzy z Berlina. I poszła ziemia rodzinna w obce ręce. Dziś pod kościółkiem w Borzyszkowach skromna mogiła wspomina te czasy. w Lipnicy samej w dworze panowała rodzina Lipińskich. A lud - chłopi pracowali na utrzymanie dworu. Lud szedł do kościoła boso, zaś szlachcic - 4 białe konie, ze stangretem na koźle, w białych rękawiczkach. A lasy sprzedawało się, ziemię piaszczystą brał lud, zasiewał i trwał z uporem z wiarą w lepsze czasy. W latach po Powstaniu Styczniowym powstała pierwsza szkoła ludowa. Mieściła się na posiadłości należącej dziś do rodziny Konrada Kiedrowskiego. Uczono w niej po polsku. Ponieważ właściciele rozprzedawali swoją ziemię powstało więcej małych gospodarstw rolnych. Ludność powiększała się. latach 1880 zorganizowano pierwszy Bank Ludowy w Borzyszkowach, którego udziałowcami byli tylko Polacy. Bank ten ratował własność polską przed parcelacją, wyzyskiem i przejściem ziemi polskiej do rąk niemieckich. Wielkim wydarzeniem gospodarczym dla Lipnicy i całej okolicy była budowa pierwszej szosy z Chojnic do Bytowa. Było to w r. 1880. Dawniejszy szlak drogowy szedł przez Kiedrowice - Mielno - Swornegacie - Charzykowy do Chojnic. Szosa ożywiła stronę gospodarczą tych stron. Poczta - pocztylionem - przewoziła ludzi i przesyłki. W Lipnicy był nocny przystanek. Po większe zakupy ludność udawała się do Bytowa, Kościerzyny i Gdańska. W II połowie XIX wieku istniały w Smołdzinach - smolarnia, w Osusznicy - tartak. Ludność jeździła na roboty rolne i fabryczne poza teren powiatu, a najwięcej w głąb Niemiec. A ponieważ był to lud pracowity, twardy na choroby, oszczędny, to dużo złota, talarów przywozili na wzmocnienie gospodarstwa - i posagi dla córek i sióstr urodziwych a wiernych. Jako poddani Jego Cesarskiej Mości, ostatnio Wilhelmowi II i poprzednikom zmuszeni byli - polską krew przelewać za sprawy imperialistyczne - niemieckie. Kochali swoją ziemię otwarcie mówiąc po kaszubsku, zaznaczali, że są Polakami. I tu pod strzechy ludowe dotarł "Pan Tadeusz" Adama Mickiewicza, dotarły piękne książki Henryka Sienkiewicza i innych. A przede wszystkim synowie tej Ziemi Kaszubskiej:
Florian Ceynowa, Hieronim Derdowski, Aleksander Majkowski zasłużyli się Ojczyźnie. Ich hasła są historyczne:
"Nigde do zguby nie przyńdą Kaszube..."
"Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polsci ..."
Lud mówił i myślał i rozumował po polsku - kaszubsku. Czytał książki, gazety, a że dużo jeździł po świecie, widział i czuł, że będzie inaczej. Przyszła I Wojna Światowa, przyszła I Socjalistyczna Rewolucja Październikowa i przyszła upragniona Ojczyzna Wolna. W styczniu 1920 roku Wojska Polskie - generała Hallera wkroczyły do Lipnicy. Po 148 latach znów Polska!

Okres międzywojenny 1920 - 1939

Spełniły się marzenia - jest Polska. Ale zaraz na początku jest dalsza walka. Granicą polsko - niemiecką ma być szosa Chojnice - Do Niemiec mają nadal należeć polskie wsie i miasta: Osusznica, Wieczywno, Upiłka, Borowy Młyn, Brzozowo, Wierzchocina, Brzeźno, Łąkie, Człuchów, Miastko, Bytów. To gorący Polacy: Józef Spiczak Brzeziński i Jakób Zieliński interweniowali u dr Józefa Wybickiego w Gdańsku - pełnomocnika do spraw Polaków na Pomorzu, u przedstawiciela Aliantów o zmianę granic: Polacy chcą być w Polsce, nie przesiedleni, ale razem z polską ziemią, lasami i łąkami. Na tej ziemi wytrwali, ona się do Polski należy. Setki Polaków stanęło do apelu. Wytyczone słupy graniczne nocą ginęły. Ani Wybicki, ani Kulerski - członek Komisji Granicznej nie mogli dać rady w przesunięciu granicy. Zrobili to ludzie. Ruszyli na niemiecką "Obronę Graniczną", rozpędzili Niemców i stanęli gotowi na życie i śmierć. Zwyciężyli! Choć prastare ziemie, wsie i miasta pozostały po tej niemieckiej stronie, to tutejsi Polskę swoim męstwem powiększali. To bohaterstwo wzbogaciło i Lipnicę. Władza poszła w polskie ręce. Życie gospodarcze było trudne. Do miasta powiatowego, Chojnic, 40 km. Z powodu tego, że Człuchów pozostał po stronie niemieckiej, Lipnica i całe tzw. Gochy dostały się pod władze Chojnic. nie było chleba, mięsa i innych towarów. Brak inwentarza, maszyn rolniczych, pługów itp. Ani samochodów, rowerów itd. Szło się na piechotkę do Chojnic. Brak pomocy lekarskiej i lekarstw. Ciężkie to było życie, a choć gdzie niegdzie było złoto i srebro, to handlarze, spekulanci wywieźli do Gdańska. Sprzedawano znów lasy za miliony, a za tydzień dało za las tylko 2 - 3 bochenki chleba... Cała gromada Lipnica (12 wsi) liczyła około 6500 mieszkańców. Łączność z Chojnicami była prywatna. Komunikacja, często się zmieniająca. Zasadniczo kursował jeden autobus. Nauczyciele i inni urzędnicy jeździli na odprawy i konferencje rowerami, a gdy pojechało się autobusem, to wiele razy wracało się na piechotkę. 10 godzin marszu, wzdłuż granicy pomiędzy Chojnicami a Konarzynami. Tam tylko parę kroków i można było być u Hitlera. Życie gospodarcze nie było zorganizowane. Na całą gromadę było tylko jedno Kółko Rolnicze w Borzyszkowach. Zasadniczo sprawa nawozów sztucznych nie była znana. Zamożniejsi rolnicy jeździli własnymi powozami do Chojnic po nawozy i sprzęt rolniczy. Sami też wozili trzodę chlewną, prosiaki na targ, do kupców do Chojnic. Wiele razy wracali z towarem z powrotem i topili prosięta w Brdzie i oddawali za bezcen. Skupowano gęsi, czasem owce, to wówczas pędzono je tysiącami do Chojnic - na piechotkę. Szedł człowiek, maszerowała i gęś. A rowerów we wsi było kilka, tylko zamożniejsi rolnicy. Wypożyczenie roweru przez robotnika uwarunkowane było zawsze odrobkiem na roli i gospodarstwie pana. W roku 1939 były w Lipnicy 2 motorowery   "Dekawka"
(drogomistrz i ksiądz od sióstr Franciszkanek w Ośrodku Zdrowia). Nie było samochodu, ciężarówki, ani innej większej maszyny rolniczej. Kosiło się kosami, młóciło cepami, a siało z płachty.
    RZEMIEŚLNIKÓW BYŁO:
  • 1 kowal - mistrz Stefan Karolczak
  • 1 ślusarz - mistrz Józef Wielewski
  • 1 szewc - mistrz Kachniarz
  • 2 krawcy - Stanisław Janta Lipiński i Maksymilian Borzyszkowski
  • 1 kominiarz - mistrz Teodor Krufczyk
  • 1 położna - Ksawera Kłonczyńska
  • 1 piekarz - mistrz Roman Goszczyński
    SKLEPY PRYWATNE:
  • Jan Cholewiński - kolonialka, wyszynk, piekarnia
  • Jan Domisz (albo Somisz) - kolonialka, wymiana mąki
  • Jan Janta Lipiński - restauracja
  • Marta Januszewska - tekstylia
         URZĘDY:
   Gminna Rada Narodowa : Wójt - rolnik Marceli Gliwa, sekretarz (nazwisko nieznane), woźny - Józef Trappa.
   Agencja Pocztowa: kierownik - Bolesław Januszewski, 2 listonoszy.
   Posterunek Policji: komendant - Jan Kawecki, 2 policjantów - Makowski, Marciniak.
   Szkoła Podstawowa II stopnia: kierownik - Bolesław Machut, 2 nauczycieli - Antonina Łukowska i Józef Kubacki.
   Nadzór drogowy: drogomistrz - Antoni Babiński.
   Ośrodek Zdrowia: lekarz - Eryk Geisler, obsługa sanitarna - Siostry Franciszkanki, ksiądz dla sióstr - Ks.Bernard Cysewski.
   Komisariat Straży Granicznej: komisarz - Weigel, aspirant - Pawłowski.
   Przedszkole prywatne: opieka - Siostry Franciszkanki.
         ORGANIZACJE SPOŁECZNO - POLITYCZNE:
   Związek Wojaków - prezes Antoni Babiński
   Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej - Bolesław Machut
   Ochotnicza Straż Pożarna - Teodor Krufczyk
   Polski Związek Zachodni - Bolesław Machut
   Związek Nauczycielstwa Polskiego - ognisko Lipnica - Hinc
   Związek Młodzieży Katolickiej - Bernard Tandecki, Kiedrowska
   Związek Rezerwistów
   Rodzina Rezerwistów
   Placówka organizacyjna Narodowej Demokracji ("Endecja") - rolnik Józef Wera
   Blok Współpracy z Rządem - przymusowo zwoływani urzędnicy i strażnicy
   Strzelec - istniał chwilowo (rozleciał się)
Inspiratorem, organizatorem wszelkich poczynań społecznych było Prezydium Rady Gromadzkiej. Zasłużonym działaczem był Wójt Józef Słomiński, kierownik szkoły w Wielkim Gliśnie. Jego zasługą jest: Ośrodek Zdrowia z opieka lekarską, szosa: Lipnica - Borzyszkowy, szosa: Upiłka - Brzeźno, opieka nad szkołami, opieka nad Strażą Pożarną. Jako jedyny Polak w całej gromadzie z lat 1920 - 1939 został odznaczony SREBRNYM KRZYŻEM ZASŁUGI.
W czasie międzywojennym wybudowano tylko Ośrodek Zdrowia w roku 1929 na murach słynnej restauracji - Kempy, później Mrozek - Gliszczyńskiej. Prywatnie wybudowali domy: Orłowski (rolnik, rencista woj.), Krysiak Szczepan (strażnik graniczny), Januszewski Bolesław (kierownik poczty), Goszczyński Roman (piekarz), Jan Cholewinski (emeryt policyjny). W latach 1937 - 39 emeryt Matczak uruchomił prywatną wytwórnię dachówek.
    UROCZYSTOŚCI PAŃSTWOWE OBCHODZONO W DNIACH:
  • 19 marca - imieniny Piłsudskiego
  • 3 maja - Święto Konstytucji 3 Maja
  • 15 sierpnia - Cud nad Wisłą
  • 11 listopada - Odzyskanie Niepodległości
    CENY NIEKTÓRYCH PRODUKTOW:
  • wódka zwyczajna - 3,60 zł
  • wódka wyborowa - 4,80 zł
  • "spryt" - 9,10 zł
  • masło 1 kg - 1,60 zł
  • 1 kwintal zboża - 14 zł, gdy nielegalnie przeniosło się szmuglem przez granicę, to otrzymywało się 56 zł.
Za jedną lub dwie złotówki pracowano cały dzień. W Lipnicy i całej gromadzie nie ma żadnej siedmioklasowej szkoły. Zdarzały się rzadkie przypadki, że ktoś "zabłądził" w tak odległą krainę. To wojewodowie pomorscy Hamot i Kirtyklis wpadali na galowy obiad do Ośrodka Zdrowia, jako że był pierwszym ośrodkiem wiejskim na Pomorzu, ośrodkiem wywalczonym przez Słomińskiego.
Początek strony      Poprzednia strona

Lipnica pod okupacją 1939 - 1945

Sierpień 1939 r. Pierwsza mobilizacja. Parę dni potem odwołana. Druga mobilizacja. Kompania wojska polskiego, skoszarowana w Lipnicy, w pełnym pogotowiu. Napływają tajne zarządzenia w sprawie ewentualnej ewakuacji Lipnicy, przechowania i zabezpieczenia akt, pieczęci itp. w poszczególnych urzędach, placówkach, szkołach. Spęd krów na boisku szkolnym i pędzenie w kierunku Kiedrowic, Laski, Brus. W nocy z 31 sierpnia na 1 września: brak połączenia telefonicznego, wybuchy, odgłos strzałów. Pierwsze wieści: Niemcy są w Skoszewie. Pada rozkaz: opuszczać Lipnicę. Jedzie kierownik poczty Bolesław Januszewski, a na rowerze wiezie aparaty telefoniczne, jedzie dr Eryk Geisler, jadą nauczyciele: Machut Bolesław, Wera Jan, Tolaszka Kazimierz, Jarzębski Marceli, Chwaliszewski. Wojsko przedziera się do Brus i dalej na Czersk - Świecie - Bory Tucholskie. Niemcy cofnęli Polaków do swoich siedzib. W Lipnicy zjawili się 1 września o godzinie 16.00. Kazali ks. Bernardowi Cysewskiemu przejść przez zaminowane pole nad szosą - jeziorem Lipionek. Ksiądz przeszedł cały, ale stracił zdrowie, nerwy i do końca życia się nie wyleczył. Razem z wojskiem niemieckim wkraczają w mundurach członkowie Gestapo, NSDAP i inni. Przewracają całą szkołę, szukają dokumentów. Depcą godła polskie, portrety dostojników władzy sanacyjnej, Mickiewicza, Konopnickiej.... depczą krzyże. Całą bibliotekę szkolną i te setki książek od gen. Tokarzewskiego depcą, wywalają i palą. Wieszają swastykę i Hitlera. Na polu chwały we wrześniu 1939 r. zginęli śmiercią żołnierza - partyzanta: Jan Borzyszkowski, Józef Słomiński, Jan Wera, Bernard Blank, Antoni Mikołajczak, Maksymilian Hapka, Bolesław Główczewski, Guliński z Prądzony Bukowska Władysława, Bukowski Władysław, Stefan Gierszewski. W obozach koncentracyjnych zginęli: Władysław Gruba, Jan Cholewiński, Józef Olik, Gliszczyński Franciszek, Gliszczyński Jan, Gliszczyński Alojzy, Rudnik Stefan i jeszcze kilku innych. W tej gehennie narodowej, w czarnej nocy okupacyjnej, na wieczne potępienie i ludzkie potępienie zapisać trzeba nazwisko Polakożercy Jana - Hansa Domischa Domisza. Ten człowiek z chwilą wkroczenia Niemców stał się postrachem okolicy, wyparł się polskości, chodził w mundurze S.A. On informował Gestapo, wskazywał, szukał, śledził. i , którzy wierzyli i walczyli o polskość tych ziem czynili to tajnie, inni uszli w lasy, do partyzantki, wstępowali do Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski". Do niej należeli: Kiedrowski Makary, Wielewski Józef, Ryngwelski Mieczysław, Lipiński z Osowa, Kempiński Edmund, Kiedrowski Ksawery, Gliwa Marceli, Bernard i Maksymilian Hapkowie i inni. Do dowódców tej organizacji należał rodak z Prądzony, kierownik szkoły z Przymuszewa potem z Czarnowa, porucznik rezerwy Józef Gierszewski, pseudonim Major RYŚ. Początkowo władzę przewodniczącego gminy sprawował Hans Domisch, potem Niemiec Scheel. W biurze zatrudnieni byli: Niemczykowa Wanda, Bielawówna Wanda, Januszewski Bolesław. Żandarmerią kierowali: Murnbach, Schumann, Mazur, Sikau, Lenzen. W Agencji Pocztowej: Niemka Werner, listonosze - Werner Paweł i Bunk. Szkołą niemiecką kierował Weiman, a po jego śmierci na froncie, żona, Polka z Poznania, która przyjęła II grupę niemiecką. Było przedszkole w domu u ob. Zielińskiego. Był oparkaniony plac zabaw nad jeziorem Głęboczek. Ośrodkiem Zdrowia kierował dr Strahl - Polak. Siostry Franciszkanki spełniały obsługę gospodarczo - sanitarną. Produkcja rolna i hodowlana była pod kontrolą. Wyznaczone były dostawy. Zbiornicą masła, jajek itp. kierowała ob. Cholewińska Jadwiga. Niemcy zmieniali polskie nazwy wiosek:
Lipnica - Lipnitz
Borzyszkowy - Bergfriede
Zapceń - Hasenheide

Na terenie pomiędzy Bytowem, Lipuszem, Brusami, Swornegaciami i Lipnicą Niemcy otworzyli wojskowe tereny ćwiczebne. Dlatego wywozili całe rodziny polskie z okolicznych wsi do Potulic i obozów pracy. 2 marca 1945 roku Lipnica była wolna. Pierwsze dni po wojnie. Wracali z pól, lasów, bunkrów ukryci Polacy. A Lipnica wyglądała strasznie; wypalona, zniszczona, pełna trupów i sprzętu wojennego. Rozpoczęła się mozolna odbudowa Lipnicy. Ponieważ Niemcy wywieźli bydło, inwentarz, nastąpił okres organizacyjny. Po meble, sprzęt, maszyny, bieliznę szło się do Bytowa i wsi powiatów sąsiednich. A krowy można było wyhandlować od radzieckich żołnierzy, którzy setkami, tysiącami pędzili krowy i zdobycz wojenną... Pierwszym Wójtem gminy Lipnica został ob. Bolesław Januszewski, sołtysem - Franciszek Zieliński. Funkcję sekretarza pełnił Kupczak.
Początek strony      Poprzednia strona

Podania i wieści ludowe wsi Lipnica w roku 1919

Staruszkowie opowiadają:
1. Na pierwszej wyspie Jeziora Trzebielskiego przed wiekami miał stać zamek kaszubski. Z lądu na wyspę szedł most. Jeszcze około r. 1900 miały być widoczne słupy dębowe, wystające z dna jeziora. Podobno kopali na wyspie i szukali pozostałości. Sprawa otwarta.

2. Dawno temu nad szosą do Bytowa, z drugiej strony figury Matki Boskiej miała stać "Czerwona Karczma". Wojacy Napoleona jeszcze w niej gościli. Niejeden z podróżnych pozbył się talarów i głowy. Znajdowano tam kości itp.

3. A stary Półczyński opowiadał o tabace sadzonej za stodołą u Konrada Ryngwelskiego - dziś Karolczaka. Było to w czasie zaboru. Tabaki nie wolno było sadzić. Żandarmeria śledziła i karała. A Ryngwelski pomimo tego zasadził. Żandarm cukierkami od dzieci się dowiedział następująco: Mama moździerz do tabaki ma między nogami, a tata ubijak (stampek) do kruszenia tabaki też w tym samym miejscu". Żandarm się uśmiał i odjechał i nie zrobił u mamy przeszukania.

4. A był stary rybak Kiedrowicz. Łowił raki w Kiedrowicach w jeziorze Wielgoszcz. Taczką jeździł z rakami do Słupska i dobrze sprzedawał. Raz zgodził się na zawody z pocztylionem: kto prędzej dojedzie z Bytowa do Lipnicy - wóz pocztowy, czy Kiedrowicz z taczką. Meta - karczma w Lipnicy. Kiedrowicz prześcignął 4 konie i wygrał zakład - 10 litrów "karnusu" lub "burnusu".
Powrót do początku      Poprzednia strona
strona główna  Wstecz  Do góry
Admin:  zslipnica@poczta.onet.pl